Aktualizacja

Aktualizacja

Aktualizacja

Wszelkie podobieństwa czy skojarzenia, które wytworzy sobie wyobraźnia czytelnika, są zamierzone.
Tłumaczenia użyte w tekście są nieudolne i takie właśnie mają być.

 

– Dzień dobry

– Dzień dobry, czym mogę służyć? Kasjer spojrzał na Merka, zza super nowoczesnego, płaskiego ekranu terminala komputerowego.

– Chciałem kupić bilet.

– Normalny, czy ulgowy?

– Ulgowy poproszę.

– Proszę okazać dokument uprawniający do zniżki.

– Proszę – klient wyciągnął z portfela kolorowy prostokąt legitymacji zniżkowej.

– Dziękuję. Musimy zaczekać chwileczkę, komputer tylko wykona aktualizację oprogramowania i już mogę przystąpić do drukowania biletu. Kasjer wysunął błyszczącą klawiaturę powoli zaczął coś wpisywać. Po chwili przestał. Trwająca trochę zbyt długo pauza wywołała grymas na jego twarzy.

– Czy mój bilet już się wydrukował? Zapytał Merek.

– Chwileczkę, komputer skończył aktualizację oprogramowania a teraz wykonuje aktualizację sterownika drukarki. Wie pan mamy teraz bardzo nowoczesne drukarki plazmowe. Są wygodne, tylko aktualizują sterowniki co kwadrans. Za to mamy pewność, że nikt nam ich nie zawirusuje.  A bilet z takiej drukarki, to prawdziwe dzieło sztuki. Niech pan spojrzy, egzemplarz kolekcjonerski.

Kasjer wyciągnął spod lady piękny obrazek-miniaturę.

– Faktycznie piękny. To ulgowy?

– A nie, nie. Ulgowe są proszę pana czarno białe. Zarząd wdrożył system oszczędnościowy, przesłany przez Ostateczne Zjednoczenie. Dzięki temu oszczędzamy mnóstwo kolorowego tuszu w drukarkach. Rzadko kiedy ktoś zamawia bilet normalny, więc te tusze i tak wysychają. Ale serwis mieści się niedaleko, więc zmiana zasobnika nie trwa długo. Teraz, proszę pana, wszyscy mają jakieś ulgi.

Komputer stojący pod biurkiem, zapiszczał trzy razy.

Na ekranie pojawił się komunikat.

‘Aktualizacja przebiegła pomyślnie. Proszę zrestartować system.

System zresetuje się automatycznie.’

Po chwili Kasjer spojrzał na ekran, a następnie przepraszająco na Merka informując:

– Muszę pana przeprosić, powiedział. Właśnie mija godzina wysyłki raportu drukarkowego, więc musimy zaczekać na wydrukowanie pańskiego biletu.

– A nie można go wydrukować na innej drukarce?

– Oj nie, inne proszę pana są zdezaktualizowane. Mają trzy lata i system już ich nie obsługuje.

– To po co tu stoją?

– Nie można ich wyrzucić. Nie mają amortyzacji. Amortyzacja sprzętu nabytego ze środków OZ  trwa proszę pana pięć lat. Przez ten czas nie możemy niczego ruszyć. Muszą tu stać. Nawet jak przyślą nowe, to można najwyżej położyć jedna na drugą. Mi to nie przeszkadza zbytnio. Niech sobie stoją. Miejsca mam tutaj dosyć, a drukarki są płaskie i nie zsuwają się jak dawniej. Tylko kontroler Zjednoczenia  ma kłopot, bo jak sprawdza numery seryjne, to musi je wszystkie proszę pana obrócić i zobaczyć. Biedak przychodzi tu trzy razy w miesiącu i sprawdza. Wszystko sprawdza proszę pana. Czy liczba guzików się zgadza i czy proszę pana komputer ma trzy migające światełka, czy cztery, bo na umowie było podobno trzy, a dostarczyli takie, co mają cztery te światełka i za każdym razem musimy się z tego tłumaczyć. Aa że to czwarte światełko jest na ozdobę tylko, bo prawie nigdy się nie włącza. A jak kierownika nie ma, to ja muszę to wszystko tłumaczyć. A kierownik tylko do 16.

Komputer wyświetlił komunikat:

‘Ładowanie systemu.’

Staromodna klepsydra kręcąca się na środku ekranu, nagle znieruchomiała.

Patrzący na ekran kasjer bezwiednie wysunął koniuszek języka i oblizał wysuszone wargi.

Po chwili pojawił się prostokąt z napisem:

‘Dostępna jest aktualizacja systemu, czy chcesz ją zainstalować?’

Tak- Nie

Wcisnął ‘Nie’, a komputer wyświetlił komunikat:

‘Aktualizacja jest konieczna, jeśli wybierzesz nie, nie będziesz mógł korzystać z aplikacji systemowych.’

I następnie:

‘Dostępna jest aktualizacja systemu, czy chcesz ją zainstalować?’

Tak- Nie

 

Urzędnik kliknął tym razem ‘tak’. Komunikat zamienił się i  teraz oświadczył:

‘Trwa aktualizacja plików instalacyjnych

Dostępnych jest 714 nowiutkich aktualizacji, proszę czekać, przewidywany czas instalacji to bardzo szybko,

najwyżej 7 minut.’

Kasjer podniósł brwi czytając kolejne komunikaty i niepewnie spojrzał przed siebie. Kolejka stojąca za szklanymi drzwiami urosła do 6 osób. To oznaczało, że urzędnik nie będzie miał dziś wytchnienia do końca czasu pracy.

– To może ja przyjdę za chwilkę, załatwię sobie sprawę w urzędzie?

– Proszę uprzejmie. Wydrukuję szybciutko bilet i zatrzymam dla pana. Proszę się nie spieszyć i spokojnie załatwić swoje sprawy.

Merek wyszedł na ulicę. Ogarnął go wielkomiejski hałas. Słabe, południowe słońce jesiennego dnia, przebijało się przez warstwę chmur. Nie grzało już o tej porze roku, oświetlało tylko uliczny kurz. Merek rozglądnął się. Za plecami miał Stare Nowe Miasto 2, z płaskim budynkiem Terminala Transportowego i bardzo starym niewielkim wieżowcem z iglicą. Latające wokół rosnących drzew worki sprzątające, zbierały spadające liście, zamieniając je od razu w pył energetyczny.

Nagły podmuch wiatru, zmusił go do mocniejszego otulenia  się kurtką. Wyciągnięty z kieszeni kawałek niebieskiej gumy rozdzielił na dwa kawałki i włożył do uszu. Świeżo uformowane słuchawki piknęły trzy razy, sygnalizując aktualizację oprogramowania, a kolejnym piknięciem potwierdziły łączność z kieszenią. Dlaczego słuchawki- pomyślał. Przecież one niczego nie słuchają, tylko emitują dźwięki. No i oczywiście aktualizują się, jak wszystko wokół.

Zatrzymał się na chwilę. Jego uwagę przykuł na chwilę nowoczesny, tramwaj, zatrzymujący się na przystanku. Piękny, pomyślał. W słuchawkach usłyszał znajome: „proszę czekać trwa aktualizacja bazy danych. Za chwilę włączymy muzykę”. Rozwinął niewielki ekran i przeczytał trójwymiarowy komunikat: wybierz wersję płatną lub z reklamami. Mimo, iż na koncie nie miał już środków wybrał opcję płatną. Nie mógł słuchać głosu lektora, który z determinacją pacjenta z zaparciem wykrzykiwał wiadomości o korzyściach, wynikających z zakupów w jednym z sieciowych sklepów z elektroniką.

Ten głos był wszędzie. Emitowany na ulicach, w sklepach, nawet, mimo oficjalnego zakazu, w tramwajach. Lobby Elektroników wygrało właśnie wybory lokalne i uzyskało tym samym sporo środków na promocję. Trwa aktualizacja bazy danych, przeczytał. Za chwilę włączymy muzykę. Ponieważ dotarł  do wejścia okazałego budynku zamknął ekran wyłączając tym samym odtwarzacz.

Przy wejściu błyszczała złota tablica. Wyryty na niej napis głosił:

 

URZĄD SPRAW

 

Poniżej widniały lista zakazów, z których jeden dotyczył używania niebieskich słuchawek w urzędach państwowych. Trudno o inne słuchawki, tylko takie dostępne są w sklepach, odkąd wynaleziono gumę dźwiękowiodącą. Sterczące z uszu kable nie były z kolei dobrze widziane, świadczyły bowiem o zacofaniu użytkownika. Nikt nie wie dlaczego tak właśnie jest. NIkt też nie potrafił nigdy logicznie wytłumaczyć, dlaczego w urzędach nie wolno używać słuchawek.

W środku kręciło się kilkanaście osób. Jedni czytali tablicę ogłoszeń, inni przeglądali stojaki z ulotkami. Szare wnętrze, zaprojektowane na wzór budynków wznoszonych ponad sto lat temu, było pozbawione jakichkolwiek ozdób. Nie miało też żadnych okien. Zamiast nich, zamocowano wielkie panele oświetlające rozproszonym światłem całe wnętrze. Hall w którym Merek się znalazł, mieścił również kilkanaście stojaków z ekranami. Nie używane, wyświetlały na zmianę reklamy marketów elektronicznych, na zmianę z najnowszymi wiadomościami, z frontu wojny Mongolsko-Syberyjskiej. Przed dwoma stali Kandydaci Na Petentów, czyli oficjalna nazwa osób, które miały coś do załatwienia w Urzędzie Spraw.

Stojak z ekranem, po wypełnieniu kilku opcji, drukował bilet z numerem. Następnie numer wyświetlał się nad właściwym okienkiem. Petent nie musiał tracić czasu w kolejkach, wiadomo było gdzie załatwi swoją sprawę. Sprawnie i elegancko.

Kiedy Merek zbliżył się do jednego ze stojaków, jego ekran zamigotał zachęcająco wyłączając automatycznie reklamę i wyświetlił napis:

Proszę wybrać typ sprawy:

  • Kolor czerwony sprawa pilna
  • Kolor zielony sprawa niezbyt pilna
  • Kolor niebieski sprawa, którą można załatwić bez załączników
  • Kolor żółty sprawy wewnętrzne
  • Kolor biały – przycisk zapasowy, aktualnie nie wykorzystywany przez to urządzenie.

 

Merek wyjął z torby urzędowo opieczętowaną kopertę, na której widniał czerwony napis PILNE.

Odszukał kwadrat czerwony i dotknął w tym miejscu ekran. Ten zmienił obraz i wyświetlił komunikat:

‘Trwa aktualizacja plików systemowych, proszę czekać.’

Klient westchnął z rezygnacją. Na szczęście aktualizacja nie była kluczowa i trwała dosłownie chwilkę. Następny komunikat pojawił się bardzo szybko:

‘W celu usprawnienia działania Urzędu zostaniecie Państwo przy okazji przeskanowani promieniowaniem wykrywającym broń.’

I zaraz potem:

‘Wnoszenie broni do Sali jest surowo zabronione i grozi ukaraniem mandatem karnym.’

Ekran z czerwonego, zmienił się na przyjemny niebieski. To oznaczało koniec wyświetlanych ostrzeżeń.

‘W trosce o ochronę Urzędników,  przed zajęciem swojej kolejności proszę wypełnić następujący formularz’

‘Proszę zaznaczyć płeć:’

Klient zaznaczył pole M

‘Proszę podać rok urodzenia:’

wpisał

‘Czy leczył się pan psychiatrycznie: t/n’

N

‘Czy pobiera Pan lekcje śpiewu przeznaczone dla grupy wiekowej 42+ finansowane przez program Ostatecznego Zjednoczenia „Aktywacja osób dojrzałych w zakresie obycia ze sztuką na lata 2017-2037”’

N

‘Czy chce Pan przystąpić do tego programu?’

N

Ekran zmienił na chwilę kolor, na zielony i poinformował:

‘Gdyby Pan zmienił zdanie, informacje o dostępnych programach aktywujących można znaleźć na przekazie internetowym www.gov.pol.oz/pargw.html7’

Ekran zamrugał na zielono i wyświetlił napis:

‘Proszę odebrać bilet z zasobnika biletów wydrukowanych, znajdującego się w tym urządzeniu.’

Ciche stuknięcie wewnątrz jednego z czterech identycznych otworów umieszczonych z boku stojaka poświadczyło wydrukowanie karteczki. Merek znalazł go już drugim.

Powinni je jakoś oznaczyć – pomyślał, wyciągając z otworu nr 2 papierek z wydrukowanym numerem i z długim kodem kreskowym widniejącym niżej.

‘Właśnie wykonałeś skłon gimnastyczny. Nie oznaczamy konkretnej wyrzutni biletów, abyś musiał wykonać skłon ciała, regenerując w ten sposób swój kręgosłup, nadwyrężony siedzeniem gdzie popadnie. Program sponsorowany przez Środkowoeuropejskie Towarzystwo Krzewienia Zdrowego Życia Bez Suplementów Diety.’

Przeczytał zdziwiony ten komunikat. Jak oni się przebili, pomyślał. Ekran mrugnął teraz komunikatem:

‘Trwa odwirusowanie systemu pobierania biletów i aktualizacja ekranu.’

A następnie:

‘Dziękujemy za skorzystanie z systemu antykolejkowego Antykol v. 29.11.2783, wersja komercyjna do obsługi dziesięciu stanowisk, opracowanego przez firmę Wielkie Systemy sp. z o.o. sp k. sp. d.z. sp. z p.p.z.g.’

‘Trwa aktualizacja, proszę czekać.’

Znana od dziesięcioleci klepsydra obróciła się cztery razy.

Proszę czekać na wyświetlenie numeru w sali oczekiwań.

Państwa numer wyświetli się nad właściwym okienkiem.

Podłoga pod jego stopami rozjaśniła się. Merek zobaczył trasę, którą wyznaczył dla niego automat kierujący. Od chwili wydrukowania biletu stał się Petentem i musiał się stosować ściśle do wskazań automatu kierującego. Jasna ścieżka prowadziła go w kierunku szklanej matowej ściany, na której jarzyło się kilka numerów. Ścieżka omijała innych ludzi kręcących się po hallu. Przygasła na chwilę wyświetlając w kilku miejscach jaśniejsze plamy układające się jakby w słowo …izacja.

Merek przeszedł scieżką, która natychmiast zgasła. Spojrzał na swój bilet. Miał numer 97, a aktualnie obsługiwany był 93. Nieźle –pomyślał – zdążę jeszcze załatwić inne sprawy.

Podszedł bliżej.

Proszę użyć kodu wydrukowanego na bilecie, celem otwarcia grodzi. – Przeczytał na ekraniku czytnika. Przyłożył bilet do ekranu i usłyszał powtarzający się komunikat:

Ma pan zły numerek. Proszę pobrać numerek z automatu numerkowego i oczekiwać na pojawienie się numerka na wyświetlaczu. Ma pan zły numerek. Proszę pobrać numerek z automatu numerkowego i oczekiwać na pojawienie się numerka na wyświetlaczu.

Przytknął jeszcze raz:

Ma pan zły numerek. Proszę pobrać numerek z automatu numerkowego i oczekiwać na pojawienie się numerka na wyświetlaczu.

Merek jeszcze raz, bezskutecznie usiłował otworzyć grodzie opisane

Sala Operacyjna Wejście Główne.

Opisujący wejście napis wyświetlał kolejne wersje językowe, ale drzwi pozostawały nieruchome. Ekran umieszczony nad czytnikiem kodu kreskowego pokazywał wciąż ten sam komunikat, a niewidoczny głośnik brzęczał:

Ma pan zły numerek. Proszę pobrać numerek z automatu numerkowego i oczekiwać na pojawienie się numerka na wyświetlaczu.

Na chwilę napis zniknął, zastąpiony przez znajome –

Trwa aktualizacja oprogramowania, proszę czekać.

Zaraz pana wpuszczę – usłyszał za plecami. Portier, widząc człowieka stojącego z bezradnie opuszczonymi rękami przed wejściem, ruszył w jego kierunku.

– To nowy system otwierający, zgodny z najnowszą Dyrektywą Znormalizowanego Systemu Otwierania Drzwi w Urzędach. Miało być lepiej, ale ciągle się zacina. Muszą, zdaje się, dokonać aktualizacji oprogramowania centralki.

– To ma być udogodnienie dla Organizacji Petentów Panicznie Bojących Się Otwierania Drzwi Za Pomocą Fotokomórki? Czytałem w omlecie.oz, że przeforsowali tę ustawę w Stolicy.

– Aa ja tam nie wiem. Przyszli, wymienili. A ja otwieram, bo nie działa i tyle. Serwisant powinien sobie tu zainstalować łóżko. Ha ha, oszczędziłby na przyjazdach. Powiedział portier odpinając od służbowego paska uniwersalną kartę kodową.

– No, gotowe. Pański numer jest wyświetlony przy okienku na środku.

Drzwi otworzyły się bezszelestnie. Okrągła sala podzielona została na niewielkie boksy. Przed każdym stało krzesło, a z drugiej strony siedział urzędnik. W środku sali ten sam układ został powtórzony tak, żeby nie marnować miejsca. W samym środku kręgów urzędników został umieszczony walec kryjący windę.

Numer 97 proszony jest do okienka, nad którym wyświetlony jest numer 97 –

powiedziały aksamitnym głosem głośniki ukryte w suficie.

Number 97 is invited to a desk, on which is displayed the number 97

Powtórzyły.

Nombre 97 est invité à un bureau, sur lequel est affiché le nombre 97

Jeszcze raz powiedziały.

Zahl 97 ist mit einem Schreibtisch, auf dem die Zahl 97 angezeigt eingeladen

I jeszcze raz.

Nummer 97 är inbjuden till ett skrivbord, som visas numret 97

Następnie głośniki powtórzyły tekst we wszystkich językach używanych na terenie Ostatecznego Zjednoczenia.

*

-Dzień dobry

-Dzień dobry, czym mogę panu pomóc? Zapytała uprzejmie pani urzędnik, siedząca za biurkiem oznaczonym teraz numerem 97. Ubrana  w przepisowe wdzianko Urzędnika Na Służbie, niemłoda już, ale ładna, z pogodnym wyrazem twarzy. Na piersi z lewej strony miała przypięty służbowy identyfikator, z prawej zaś dwie baretki. Merek z łatwością rozpoznał różowo-żółto-niebieską wstążkę symbolizującą Medal dla Szczególnie Zasłużonych dla Urzędu.  – Ładna – pomyślał. Dwadzieścia lat temu musiała być prawdziwą pięknością. Może nawet Miss Telewizji.

– Czy te głośniki tak zawsze we wszystkich językach świata?

– Nie. Musiał pan pominąć wybór właściwej narodowości, podczas pobierania biletu z numerem. W takiej sytuacji system wyda numer, ale nie wybierze właściwego języka i musi wypowiadać komunikaty we wszystkich. Ta dyrektywa znana jest już z czasów niewielkiego EWG. W czym mogę pomóc?

-Automat nie pokazywał tej opcji. Pojawiła się tylko ankieta dotycząca jakichś kursów.

– Ach tak? Widocznie usunęli ten punkt w czasie nowej aktualizacji. Nic nie wiem o ankiecie. Zgłoszę to kierownictwu. Może to wirus. Wirusy reklamowe są ostatnio prawdziwą plagą.

Głośniki w tym czasie kończyły mówić po bułgarsku o dostępnym okienku.

– Rozumiem. Otrzymałem od Państwa pismo z napisem PILNE. Stawiłem się najszybciej jak mogłem i chciałbym załatwić sprawę.

– Proszę pokazać pismo. Jest pan obywatelem Polski?

– Proszę przygotować do skanningu dowód osobisty.

– Aha – sprawa numer wg/17/301/8743206/pl/ooghfdbuilk/
/0000000715/18/2007 zaczęła czytać urzędniczka pierwszą linię numeru sprawy. Następnie zaczęła dość sprawnie wpisywac ten numer do komputera.

– Niestety nasz skaner dokumentów urzędowych został odesłany do producenta. Podczas aktualizacji wyłączono prąd i skaner odmówił posłuszeństwa. Dlatego muszę wprowadzić pierwsze kilkaset znaków ręcznie. Potem system automatycznie wykryje sprawę i skieruje nas do właściwej destynacji. Tak, musimy chwilkę zaczekać, system musi się zaktualizować. Proszę o pańskie ID na obszar krajowy.

– Proszę, powiedzial Merek podając niewielki różowawy kawałek plastiku, z odciskiem palca i dużym płaskim czipem pamięciowym. ¾ powierzchni dokumentu stanowił napis OSTATECZNA UNIA ZJEDNOCZENIIOWA OBSZAR ŚRODKOWO-WSCHODNI i logo złożone z siedmiu różnokolorowych siedmioramiennych gwiazdek,  na tle znanego od lat koła złożonego z 12 srebrnych. –  Oto mój dowód. Nie można użyć skanera w smarlecie?

– Dziękuję. Urzedniczka przytknęła dowód do czytnika. Marszcząc lekko nos przeczytała komunikat na ekranie.

-W smarlecie? Skanerem nie posiadającym właściwego atestu nie. Jedyny smarlet produkowany na terenie Ostatecznego Zjednoczenia to belgijski Elgique. Ale nie jest zbyt popularny, oficjalnie ma wbudowany tylko jezyk francuski. Nie możemy go używać. Prywatnie tak, bo to ten sam model, ale nie ma homologacji biurowej, więc tutaj jest bezużyteczny. Urzędniczka marszcząc tym razem brwi ciągnęła – hmmmmm. Pański dowód jest nieaktualny.

Klient zdziwiony uniósł brwi.

– Brakuje aktualnych badań pańskich wąsów.

– No, właśnie zapuściłem wąsy.

– Musi pan go zaktualizować. Może pan to zrobić poza kolejką, w boksie z napisem  ’Aktualizacja dowodów dla petentów będących w trakcie załatwiania spraw służbowych w trybie pilnym’, na końcu szeregu biurek do załatwiania spraw. Ja w tym czasie wprowadzę numer sprawy do końca.

– Mam nadzieję, że nie podlega to rygorowi administracyjnemu i omandatowaniu?

– Zapuszczenie wąsów jest bezpłatne, ale należy nam je zgłosić do czterech dni. To ważne, od kiedy w dowodach osobistych fotografia jest zakodowana. Automaty identyfikujące, używane na południu Włoch i w Księstwie Lichtenstein mogłyby Pana nie zidentyfikować.  A to aż dwa obszary, wiec nie można tego zignorować. Ale, ma pan też szczęście. Rozporządzenie nie prezycuje, czy mandat należy przyznawać obligatoryjnie, więc daruję panu tym razem. Muszę pana jednak poinformować, że jako mężczyzna z ukończonym 35 rokiem życia, jest pan zobowiązany do badania wąsów na okoliczność obecności drobnoustrojów wąsowych.

– Czyli obowiązuje już ustawa o obowiązkowym wykupieniu środków chemiopodobnych, niszczących drobnoustroje wąsowe, zapytał.

– Tak, właśnie została wdrożona w życie, odpowiedział urzędniczka.

– Dobrze. Dziękuję za ten nie wystawiony mandat. Merek uśmiechnął się do urzędniczki. Zaraz wrócę ze zaktualizowanym dowodem – powiedział. Wstał z krzesła i udał się we wskazanym kierunku.

W dziale aktualizacji dowodów osobistych nie było tłoku. Właściwie nie było tam nikogo oczekującego. Merek podał dokument i powiedział:

– Dzień dobry, chciałbym zaktualizować ID krajowe.

– Dzień dobry. Któhy element chce pan zhaktualizowacz? Urzędnik mówił z silnym akcentem obcokrajowca.

–  Wąsy. Zapuściłem. Powiedział Klient opuszczając głowę tak, żeby urzędnik mógł je bez trudu zobaczyć.

-Phoszę stanować tu przy tej lampki – powiedział urzędnik. Na tabliczce miał napisane nazwisko Jakub Nummernschildermacher  i pod spodem napis: offiziellen Updater offizielle Dokumente. Jeszcze niżej drukowanymi literami miał dodatkowy opis STAŻYSTA-INSTRUKTOR. Klientowi rzuciła się w oczy, bo była większa niż tabliczki innych tu pracujących i miała kolor żółty. – Tak, tehaz phoszę szę nie hrrrhrgnoć.

– Słucham?

– Hrrrgnoć? Petent nie mógł ukryć zdziwienia. – Nie rozumiem?

– Nie huszaj się na khótki kawał szasu tehas. Odparł z wysiłkiem urzędnik.

– Ach, przepraszam. Mimo, że jest Pan z zagranicy, włada Pan świetnie językiem polskim. Powiedział Petent. To mój słuch musi szwankować.

– Szfankowacz, ja hozumję to.  Jusz. Pana Schnurrbart został zaktualizowane. Phosze mi przephosić mój jenzyk, ucze polski tehas.

– Ależ świetnie pan sobie radzi – pochwalił go.

– Moja Mutter jes s Polska, a ja jestem wymieniony tu. Nauczam polski wieczorem w szkole.

– Aa, jest pan tu w ramach Zjednoczeniowej Wymiany Urzędniczej. Gratuluję. Pański kraj wkrótce przystąpi do Ostatecznej Unii Zjednoczeniowej.

– Tak wnoszspoltowej, tak.  Switzerland decyzjowal na unie szeł w referendu. Phoszę zaczekować, zhobię panu kopi za fplata. Opłat  już probieren z pana konto oszczędnoszcz, bo że rachunek z banku ma pan pusty. Pahragon może być potczebny. Mosze  szeł przydhacz w przypadku kontrol dom. Technik wyjął z drukarki kartkę papieru.

Na kartce oprócz nagłówka urzędowego widniał napis:

URZĄD SPRAW

Opłata Urzędowa Aktualizacyjna – 2 Euro Obszaru Wschodniego,

w tym:

podatek  – 27 Eurowschodnich Centów

opłata za wyd. Kopii  szt 1. – 2 Eurowschodnie Centy.

Paragon wystawił  Jakub Nummernschildermacher –Stażysta Instruktor wykonujący czynności w ramach projektu Ostatecznego Zjednoczenia ’Pokaż co potrafisz robić w latach przestępnych’.

– Phoszę tu pokfitowacz odbiór. Dobrze sze mówi to ja?

– Doskonale pan sobie radzi. Dziękuję i do widzenia – powiedział Merek. Pokwitował odbiór odciskie palca wskazującego, zdziwiony że urządzenie nie aktualizowało niczego,  zabrał dowód,  dowód wpłaty i wrócił do okienka nr 97.

*

– O jest pan już. Właśnie wprowadziłam prawie cały numer sprawy.  Za chwilę będę mogła panu powiedzieć, czego sprawa dotyczy, ale musimy zaczekać na aktualizację klawiatury numerycznej.

Klient błądząć wzrokiem po wdzianku Urzędniczki przeczytał napis na indentyfikatorze: Maria Kądziela – Inspektor Odbierajacy Urzędu Spraw.

– Dobrze. Mam nadzieję zdążyć odebrać dzisiaj mój bilet.

– Bilet? Urzędniczka podniosła brwi.

– Tak. Bilet, ulgowy. Zamówiłem, w budynku nieopodal mieści się punkt sprzedaży, ale ich drukarka jest w trakcie dłuższej aktualizacji, więc wpadłem do pani, żeby nie tracić czasu.

– Och, to nie u nas. Przestraszyłam się, że nie wiem o jakiejś nowości. Bo u nas nie ma przecież sprzedaży biletów. Po chwili wprowadzania końcowych numerów pisma urzędniczka uśmiechnęła się i powiedziała – Poza tym nie wpadł pan do mnie, tylko do Urzędu. To różnica. Skarciła go. Klient mógłby przysiąc, że zarumieniła się lekko.  Dobrze, wprowadziłam wszystkie oznakowania. Urzędniczka poprawiła się w fotelu i zaczęła przedstawiać sprawę.

– Proszę pana. Zostala do pana wysłana wiadomość, o możliwości skorzystania z bezpłatnych próbek szamponu dla psów. Jako właściciel  zaczipowanego psa ma pan do tego prawo. Jeśli chce pan skorzystać z tego dobrodziejstwa, wydam dokument, z którym uda się pan do właściwego gabinetu Zjednoczonych Weterynarzy Unijnych, w którym próbka zostanie wydana. W naszym mieście są aż cztery takie Gabinety, więc operacja będzie trwała szybko. Jednocześnie muszę pana poinformować, że odsprzedaż darmowej próbki jest nielegalna i może Pan zostać ukarany mandatem karnym. Mamy obowiązek walczyć z rozszerzającą się szarą strefą obrotu darmowymi próbkami. Czy życzy Pan sobie skorzystać?

– No, pewnie bym sobie życzył, ale ja nie mam psa.

– Jak to nie ma pan psa? Przecież w bazie danych figuruje pan jako właściciel psa rasy mieszanej, z zezwoleniem na wyprowadzanie do parku miejskiego.

– Tak, ale ten moj pies zdechł dwa lata temu.

– Niemożliwe. W bazie danych nie ma takiej adnotacji.

– Nie wiem dlaczego nie ma adnotacji. Sprawa została zgłoszona w gabinecie Zjednoczonych Weterynarzy. Mój pies odszedł w trakcie badania w gabinecie weterynaryjnym. Był już stary i bardzo chory. Czip identyfikacyjny został zdezaktualizowany.

– Nic mi na ten temat nie wiadomo. Urzędniczka wpadła w panikę.
– System nie zawiera takiej informacji. Muszę to sprawdzić. Natychmiast muszę wysłać zapytanie z żądaniem udostępnienia właściwych rekordów w bazie danych. Inaczej mój szef będzie miał nieprzyjemności.

Urzędniczka wcisnęła prostokąt opisany:

’Wciśnij tylko w przypadku, jeśli nie wiesz co zrobić’.

Komputer odpowiedział powiadomieniem:

’Proszę czekać, trwa aktualizacja.’

Facebook Comments